|
|
Pierwsze pełnomocnictwa
fragment książki Władysława Grabskiego ''Dwa lata pracy u podstaw państwowości naszej'' fragment rozdziału V. Pierwsze pełnomocnictwa (...) Skąd się wzięła ustawa o pełnomocnictwach? Miała ona swoje precedensy. Już w ustawie Michalskiego z 1922 r. były szerokie upoważnienia dla ministra skarbu. Dalej poszedłem w projekcie moim ustawy z 1923 roku o naprawie skarbu. Z tej racji, że ustawa ta zawierała szerokie pełnomocnictwa dla ministra skarbu, została ona przez Sejm zbojkotowana i nie ujrzała światła dziennego. Pomimo że wszyscy pragnęli szybkiego opanowania krytycznej sytuacji, mało jednak rozumiano na ogół, że wymaga to specjalnych ram prawnych, czyli pełnomocnictw. Niemcy tymczasem głęboko wejrzeli w swoją sytuację i w dniu 9 grudnia 1923 r. uchwalili ogromną kwalifikowaną większością, bo 313 głosami przeciw 18, ustawę nadającą rządowi prawo wydawania rozporządzeń z mocą ustawy we wszelkich dziedzinach, które ze względu na potrzeby kraju tego wymagają. Zawiesili oni niejako na pewien czas tryb ustawodawstwa sejmowego i skoncentrowali całkowicie władzę ustawodawczą w ręku rządu. Wobec silnie wzrastającego u nas kryzysu powstał i u nas prąd opinii, by przeprowadzić tak jak w Niemczech zmianę konstytucji drogą kwalifikowanej większości i nadać rządowi prawo stanowienia w materii ustawodawczej. Pójście za przykładem Niemiec nie było do zrealizowania w naszych stosunkach. W Niemczech sprawa naprawy skarbu była postawiona w atmosferze wysokiego poziomu ducha ogólnonarodowego, powodowanego ciężkimi ofiarami, jakich kosztował i wymagał bierny opór w Zagłębiu Ruhry, co w oczach Niemców stanowiło odparcie niejako najazdu Francuzów na serce życia przemysłowego Niemiec. U nas w końcu 1923 r. sytuacja była inna i zamiast podniesienia ducha była duża doza zacietrzewienia partyjnego i silne echa wypadków krakowskich. W tych warunkach uzyskanie takiej lub zbliżonej jak w Niemczech większości dla jakiegokolwiek projektu rządowego nie było do pomyślenia. Wybrałem przeto drogę inną: pozostawiając na boku projekty upoważnień stanowiących zmianę konstytucji, stanąłem na gruncie upoważnień ściśle sprecyzowanych, stanowiących gotową ustawę ramową, tak by rozporządzenia wypływały z niej podobnie jak z każdej innej ustawy i przez to nie wymagały zmiany konstytucji. Ażeby taki plan okazał się możliwy, wypadało mieć gotowy plan postępowania, tak by ustawa o pełnomocnictwach zawierała konkretną treść, a prócz tego trzeba jej było nadać formę właściwą, która by ustawodawców sejmowych nie raziła. W tym celu urządziłem naradę z profesorami prawa politycznego naszych uniwersytetów i powtórzyłem tę naradę u Marszałka Sejmu1 z udziałem liderów stronnictw. Konsultacja wypadła pomyślnie, skrupuły liderów odpadły i uchwalenie pełnomocnictw zostało formalnie zapewnione. Wnosząc pełnomocnictwa, skonstruowałem je tak, że przeprowadzenie reformy walutowej było ich główną treścią i wystąpiłem o jeden rok dla dokonania tego. Otóż termin ten skrócił Sejm do pół roku i zmusił mnie w ten sposób do tego, by reformę przyspieszyć. Sam się zresztą na to zgodziłem, i to chętnie, ale Sejm wziął na siebie inicjatywę skrócenia, a więc i przyspieszenia terminu wprowadzenia reformy walutowej, tymczasem później zapomniano o tym i zwrócono się z niesłusznymi zarzutami pośpiechu pod moim adresem. (...) |
||||
| © 2004 www. |
|||||