WYDARZENIA ORGANIZATORZY WYDAWNICTWA GALERIA KONTAKT

patroni medialni:


Gabinet wielkiej reformy

Polityka walki z inflacją i jej koszty społeczne

fragment książki ''Władysław Grabski'', autorstwa prof. Mariana M. Drozdowskiego

20 grudnia 1923 r. na 89. posiedzeniu Sejmu I kadencji W. Grabski, jako nowo powołany premier, przedstawił skład nowego rządu. Gabinet tworzyli: Władysław Sołtan - minister spraw wewnętrznych, Włodzimierz Wyganowki - minister sprawiedliwości, gen. Kazimierz Sosnkowski - minister spraw wojskowych, Bolesław Miklaszewski - minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego, Józef Kiedroń - minister przemysłu i handlu, Kazimierz Tyszka - minister kolei żelaznych, Ludwik Darowski - minister pracy i opieki społecznej, Zdzisław Ludkiewicz - minister reform rolnych, Karol Bertoni - minister spraw zagranicznych, Józef Raczyński - minister rolnictwa i dóbr publicznych, Mieczysław Rybczyński - minister robót publicznych.

W swym exposé Grabski oznajmił, że traktuje naprawę Skarbu Państwa jako zadanie nr 1. Zapowiedział także uporządko-wanie administracji, zagwarantowanie praworządności oraz utrzymanie na koniecznym poziomie obronności kraju i oświaty. Hiperinflacja, jego zdaniem, paraliżowała wszelki postęp w każdej dziedzinie, w szkolnictwie, funkcjonowaniu samorządu terytorialnego i instytucji pomocy społecznej, a także w realizowaniu reformy rolnej. Niestabilność finansów stwarzała również niebezpieczeństwo dla zachowania pokoju wewnętrznego i obronności kraju.

Dla ratowania równowagi budżetowej premier proponował zwiększenie świadczeń podatkowych, pomnożenie dochodów zwyczajnych i nadzwyczajnych. W dziedzinie naprawy skarbu ważną rolę odegrać miały: podatek przemysłowy, oparty na wysokości obrotów, podatek majątkowy i waloryzacja wszystkich podatków. Premier obiecał udoskonalenie aparatu skarbowego, by ''rozmiar wpływów skarbowych nie był zależny od stopnia sumienności podatnika, lecz oparty na umiejętności, trafnym, sprawnym postępowaniu urzędowym samych władz''.

Grabski zapowiadał także rekonstrukcję systemu kredytowego w sposób służący sanacji Skarbu Państwa i rozwojowi wytwórczości. W walce z deficytem budżetowym zaproponował wprowadzenie drastycznych oszczędności, m.in. przez urealnienie taryf kolejowych i likwidację deficytowych przedsiębiorstw państwowych. Przewidując przejściowy wzrost bezrobocia po tej operacji, apelował do posłów o zatwierdzenie rządowego projektu ustawy o zasiłkach dla bezrobotnych.

Chcąc przyspieszyć reformę, próbował przekonać parlament, by uchwalił dla rządu specjalne pełnomocnictwa, niezbędne dla uzdrowienia sytuacji finansowej państwa i przeprowadzenia reformy walutowej. Za kardynalną zasadę reformy uważał dokonanie jej przede wszystkim własnymi siłami. Polemizował on z rozpowszechnionymi opiniami, że podstawowym warunkiem przezwyciężenia przez Polskę kryzysu finansów publicznych jest przyjęcie opieki finansowej obcych potęg.

Grabski nie oceniał tendencyjnie swych poprzedników na stanowisku ministra skarbu. Umiał dostrzec ich osiągnięcia: poprawę bilansu handlowego, odbudowę zniszczonych zakładów przemysłowych i gospodarstw rolnych, stworzenie możliwości efektywnego gospodarowania na roli. Być może również z powodu zdolności Grabskiego do przezwyciężenia partyjnych i personalnych uprzedzeń jego program gospodarczy zyskał poparcie przedstawicieli różnych opcji politycznych. Opowiedział się za nim np. prezes ZLN Stanisław Głąbiński. Przywódca Klubu Chrześcijańsko-Narodowego poseł Edward Dubanowicz, chociaż wyraził żal, że rozkruszona została dotychczasowa większość parlamentarna, poparł jednocześnie nowy gabinet w imię ratowania nadrzędnych interesów państwa. Podobne stanowisko w imieniu Klubu Katolicko-Ludowego zajął poseł Zygmunt Jasiński.

Przywódca PSL ''Wyzwolenie'', poseł Stanisław Thugutt, wyraził obawy, by nowy rząd nie przechylił się na prawo. Poparł on z zastrzeżeniami program Grabskiego, podkreślając jego profesjonalizm. Klub Chrześcijańskiej Demokracji, kierowany przez Józefa Chacińskiego, traktował rząd Grabskiego jako gabinet, który nie waha się wcielać koniecznych dla państwa reform i wyrażał zadowolenie z jego programu, dostrzegając w nim troskę o nieuszczuplanie uprawnień socjalnych. Poseł Norbert Barlicki w imieniu Związku Parlamentarnego Polskich Socjalistów, nie chcąc przedłużać przesilenia rządowego, zapowiedział wstrzymanie się od głosowania nad wotum zaufania dla rządu Grabskiego. Klub ZPPS domagał się ukrócenia drożyzny i paskarstwa, oparcia sanacji Skarbu Państwa w największej mierze na dochodach i majątkach klas posiadających, waloryzacji płac, zabezpieczenia praw bezrobotnych i zaprzestania prześladowań w związku z listopadowym strajkiem powszechnym.

Prezentujący stanowisko Klubu PSL ''Piast'' poseł Jan Dąbski deklarował poparcie dla gabinetu Grabskiego w ''prowadzeniu już na realne tory zapoczątkowanej przez rząd poprzedni akcji naprawy Skarbu''. Koło Żydowskie w Sejmie, reprezentowane przez Leona Reicha, zapowiadało głosowanie przeciw wotum zaufania dla rządu ze względu na groźbę ''petryfikowania dotychczasowego systemu krzywdy i eksterminacji''. Poseł Andrzej Pluta w imieniu Polskiego Związku Ludowców poparł program Grabskiego, wyrażając nadzieję, że realizowany będzie ''kosztem wszystkich warstw narodu przy wydajnie zwiększonym obciążeniu klas posiadających''.

W imieniu Klubu Ukraińskiego poseł Paweł Wasylczuk zapowiadał głosowanie przeciw wotum zaufania dla gabinetu Grabskiego. Klub ten sugerował dokonanie sanacji Skarbu Państwa kosztem ziemiaństwa i bogatego mieszczaństwa. Przedstawiciel Klubu Narodowego Partii Robotniczej i jednocześnie Zjednoczenia Zawodowego Polskiego Władysław Hertz zgłosił poparcie dla programu rządowego, wyrażając przekonanie, że jego koszty będą równomiernie obciążać wszystkie warstwy społeczne.

Do zdeklarowanych przeciwników nowego gabinetu Grabskiego należał Klub Niemiecki, kierowany przez posła Karana, Klub Białoruski, kierowany przez posła Bronisława Taraszkiewicza, Chłopskie Stronnictwo Radykalne, kierowane przez ks. Eugeniusza Okonia i komunistyczny Związek Proletariatu Miast i Wsi, kierowany przez posła Stanisława Łańcuckiego.

Większość parlamentarna głosami 194 posłów przy 95 przeciw poparła wotum zaufania dla gabinetu Grabskiego. 4 stycznia 1924 r. Sejm przystąpił do debaty nad projektem ustawy o specjalnych pełnomocnictwach dla Prezydenta RP w zakresie decyzji i działań służących sanacji Skarbu Państwa. Za projektem o pełnomocnictwach skróconych z 12 do 6 miesięcy głosowały przede wszystkim najsilniejsze kluby sejmowe: Związek Ludowo-Narodowy, PSL ''Wyzwolenie'', Związek Parlamentarny Polskich Socjalistów, PSL ''Piast'', Klub Chrześcijańsko-Narodowy i Narodowa Partia Robotnicza. Przeciw były wszystkie kluby mniejszości narodowych.

Klub Żydowski obawiał się przede wszystkim deprecjacji zasobów kapitałowych przez nowe obciążenia podatkowe. Dlatego nie chciał zaakceptować m.in. waloryzacji podatku majątkowego. Klub ten głosił tezę, że inflacja wzbogaciła włościaństwo i ono powinno ponieść w znacznym stopniu koszty reformy. Komuniści, atakując demagogicznie gabinet Grabskiego, żądali dokonywania drastycznych cięć wydatków wojskowych i przeznaczonych na utrzymanie służb porządku publicznego. Domagali się natomiast radykalnej waloryzacji płac i przeciwstawiali się sprzedaży nierentownych przedsiębiorstw państwowych.

11 stycznia 1924 r. Sejm zdecydowaną większością głosów centroprawicy i umiarkowanej lewicy przyjął ustawę o pełno-mocnictwach dla rządu, aby umożliwić przeprowadzenie przez niego reformy walutowej. Ustawa przewidywała podniesienie stawek podatków bezpośrednich, przyspieszenie terminu płatności podatku majątkowego i innych podatków. Zapowiadała też wprowadzenie zmian stawek celnych stosownie do koniunktur gospodarczych oraz wprowadzenie wielu oszczędności w gospodarce państwowej.

Ustawa przewidywała przekazanie samorządom terytorialnym wielu zadań i czynności sprawowanych dotąd przez organy państwowe, po zapewnieniu im odpowiednich źródeł dochodów własnych. Zapowiadała też zaciągnięcie pożyczek państwowych (do wysokości 500 mln franków w złocie), którym mogą być nadane specjalne gwarancje, nie połączone jednak z wydzierżawieniem monopoli i kolei państwowych. Dla socjalistów dyskusyjny był ustawowy projekt sprzedaży przedsiębiorstw państwowych na sumę 100 mln franków w złocie, z wyjątkiem Państwowych Zakładów Naftowych w Drohobyczu, Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Chorzowie i salin.

Ustawa zapowiadała zmiany w statutach instytucji udzie-lających kredytu długoterminowego. Do istotnych jej punktów należała zapowiedź wprowadzenia nowego systemu pieniężnego opartego na monometaliźmie złotym i ustaleniu relacji marek polskich do złotego. Ustawa określała także warunki likwidacji Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej, kreując na jej miejsce Bank Emisyjny jako bank akcyjny. Ustawa mówiła także o konwersji i konsolidacji pożyczek i zobowiązań państwowych.

W pierwszych miesiącach swej działalności Grabski starał się przede wszystkim o uzyskanie równowagi budżetowej. Energicznie egzekwował pobieranie podatku majątkowego. Wzmocnił także wpływy budżetowe z monopoli państwowych. Oszczędności na wydatkach wojskowych spowodowały dymisję ministra spraw wojskowych gen. K. Sosnkowskiego, który 17 lutego 1924 r. został zastąpiony przez gen. W. Sikorskiego. Maciej Rataj, marszałek Sejmu, tak komentował tę zmianę: ''Na zewnątrz ustąpienie Sosnkowskiego wywołane zatargiem o budżet, faktycznie Sosnkowski nie mógł wybrnąć z Piłsudskim. Sytuacja jego stawała się coraz bardziej drażliwa. Szemrano wśród piłsudczyków przeciw Sosnkowskiemu''.

Do odważnych decyzji Grabskiego należało zlikwidowanie dotacji na rzecz PKP. Inwestycjom w tym dziale gospodarki służyć miała tzw. pożyczka kolejowa, początkowo traktowana jako pożyczka wewnętrzna. 25 stycznia 1924 r. ogłoszono rozporządzenie o Banku Polskim, którego kapitał zakładowy został określony na 100 mln zł. Kapitał ten miał być złożony przez społeczeństwo, z małym udziałem państwa. Subskrypcja akcji Banku Polskiego była po zrywie patriotycznym 1920 r. nową manifestacją przywiązania obywateli do własnej państwowości.

Przemysł nabył 38,2% akcji Banku Polskiego, prywatne banki akcyjne - 13,7%, urzędnicy i wojsko - 12,7%, urzędnicy państwowi - 8,0%, miasta i gminy miejskie - 1,6%, spółdzielnie kredytowe i inne - 2,0%, Bank Gospodarstwa Krajowego - 0,7%, komunalne kasy oszczędnościowe - 0,4%, inne podmioty gospodarcze - 22,7%. W subskrypcji akcji Banku Polskiego największy udział miały ziemie byłego zaboru rosyjskiego - 61%, drugie miejsce zajmował były zabór pruski - 28%, trzecie były zabór austriacki - 11%. Opinia publiczna zwróciła uwagę na skromny udział chłopów w subskrypcji akcji Banku Polskiego. Fakt ten komentowano nie tylko jako przejaw chłopskiej biedy, ale także jako dowód braku wyobraźni obywatelskiej tej klasy społecznej. Był to dla Grabskiego sygnał, że pozyskanie chłopów dla reformy walutowej, wymagającej bolesnych wyrzeczeń, będzie trudnym problemem.

Rada Banku Polskiego, jako ciało niezależne od rządu, miała kontrolować wysokość obiegu pieniężnego i stopień pokrycia będącego na rynku pieniądza w złocie, walutach i dewizach, miała także decydować o interwencjach Banku na rzecz stałości kursu złotego. W skład Rady weszli tacy wybitni eksperci, jak: Stanisław Karpiński, Roman Rybarski i Romuald Mielczarski.

W wyniku zarządzonej przez Grabskiego interwencji giełdowej Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej kurs dolara w lutym 1924 r. obniżył się do 9250 tys. marek. Spadek kursu zachęcał zamożniejszą część społeczeństwa dotychczas przetrzymującą waluty obce do odsprzedawania ich Polskiej Krajowej Kasie Pożyczkowej, która dzięki temu zwiększyła rezerwy dolarowe. Umożliwiło to zaprzestanie emisji marek polskich na cele skarbowe. Stabilizacja kursu pieniądza obiegowego umożliwiła zastąpienie zdeprecjonowanej marki polskiej nową jednostką monetarną - złotym.

Miał on zawierać 1/31 grama złota i być równy frankowi szwajcarskiemu. Złoty miał posiadać 30-procentowe pokrycie w złocie, walutach obcych oraz dewizach. Przywilej jego emisji, udzielony do 1944 r., posiadał Bank Polski jako spółka akcyjna. 31 grudnia 1924 r. bilety Banku Polskiego w obiegu reprezentowały wartość 550,9 mln zł, z tego 64,9% miało pokrycie w zapasach złota, walut i dewiz. Pozostała część obiegu miała pokrycie w wekslach, kuponach, polskich monetach srebrnych, bilonie i zobowiązaniach Skarbu Państwa. W okresie od 28 kwietnia do 31 grudnia 1924 r. zapas złota wzrósł z 19,5 do 103,4 mln zł.

Obok banknotów - biletów Banku Polskiego - do obrotu dopuszczono emitowany przez Skarb Państwa bilon w wysokości 12 zł na głowę. Poza tym rząd miał prawo wypuścić od obiegu bilety zdawkowe na sumę 150 mln zł. 28 kwietnia 1924 r. Bank Polski rozpoczął emisję złotych, wykorzystując do tego celu banknoty przygotowane jeszcze w 1919 r., ale niepuszczone wówczas w obieg. Parytet wymiany marki do złotego ustalono na poziomie 1,8 mln marek polskich za 1 złoty.

1 lipca 1924 r. marka polska utraciła charakter prawnego środka płatniczego. Do wymiany przyjmowano marki aż do 1 czerwca 1925 r. 28 kwietnia - dzień otwarcia Banku Polskiego - traktowano jako święto obywatelskie. Po uroczystej mszy świętej dziękczynnej w katedrze św. Jana premier Grabski odsłonił na murach Banku Polskiego tablicę z napisem: ''Państwo Polskie, powołując do życia w roku 1924 Bank Polski, jako ostoję ładu pieniężnego w Kraju, jako wyraz dotychczasowej łączności z przedwiekową instytucją tejże nazwy, wyraża wdzięczność licznym obywatelom, którzy nie szczędzili ofiar na Skarb Narodowy''.

Od 30 czerwca do 31 grudnia 1924 r. obieg pieniężny ogółem wzrósł z 489,7 do 675,8 mln zł. Pod koniec tego roku udział w obiegu biletów Banku Polskiego wyniósł 81,5%, pieniądza skarbowego - 18,2%, biletów PKKP - 0,3%. W pierwszych miesiącach trwania reformy spadł wskaźnik kosztów utrzymania, zmniejszyła się drożyzna i spadło bezrobocie. Pierwsze niezadowolenie z reformy, w połowie 1924 r., można było natomiast zaobserwować na wsi. Chłopi zaczęli krytykować premiera za późne obniżenie opłat stosowanych przy wywozie żyta i za nadmierne obciążenia podatkowe. W rzeczywistości fiskalizm podatkowy silniej w tym czasie uderzał w przemysł niż w rolnictwo.

Pod wpływem lobby węglowego Grabski zrezygnował z podatku od węgla, doprowadzając do potanienia tego podstawowego nośnika energii. Nie udało mu się natomiast zwiększyć liczby dni pracy, aby uzyskać potanienie produkcji i usług. W obronie świąt stanęli socjaliści i komuniści - ci ostatni znani z wojującego ateizmu... Podobnie było z próbą przedłużenia w kopalniach i hutach górnośląskich dnia roboczego do 10 godzin, jak to wprowadzono na niemieckim Śląsku. Racje ekonomiczne nie przemawiały wówczas do przywódców związkowych.

Obok rosnących kłopotów eksportowych na pogorszenie się ogólnej sytuacji gospodarczej, począwszy od lipca 1924 r., wpływał przede wszystkim nieurodzaj. W stosunku do przeciętnych dotychczasowych zbiorów niedobór pszenicy w 1924 r. wynosił 47%, żyta 36%. Tylko zbiory ziemniaków były wyższe o 8% od przeciętnych. W wyniku nieurodzaju podniósł się znacznie wskaźnik cen hurtowych i wskaźnik kosztów utrzymania. Liczba bezrobotnych wzrosła z 98 tys. w czerwcu w 1924 r. do 165 tys. we wrześniu 1924 r. Klęska nieurodzaju wpłynęła negatywnie na polski bilans handlowy. Obok potrzeby importu zbóż na bilans ten negatywnie oddziaływał spadek cen światowych na węgiel, drewno i cukier - główne polskie towary eksportowe. Problemy gospodarcze powiększyła powódź lipcowo-sierpniowa.

Dodatkowym czynnikiem destabilizującym były niepokoje na Kresach Wschodnich. Z terenów Białorusi i Ukrainy Sowieckiej przedzierały się do Polski uzbrojone bandy, które wzmocnione lokalnymi siłami, napadały na stacje kolejowe, dwory i obiekty administracji publicznej. Dla ochrony granicy północno-wschodniej, z inicjatywy gen. Sikorskiego, powołano w połowie 1924 r. Korpus Ochrony Pogranicza, który obciążył budżet państwowy w latach 1924-1925 wydatkami dochodzącymi do 200 mln zł.

Mimo rosnących kłopotów gospodarczych i politycznych 11 lipca Sejm uchwalił, z poprawkami, budżet zaproponowany przez Grabskiego. Po atakach lewicy w czasie debaty budżetowej na ministrów Maurycego Zamoyskiego (sprawy zagraniczne), Miklaszewskiego i Wyganowskiego Grabski dokonał rekonstrukcji swego gabinetu, wprowadzając doń Stanisława Grabskiego jako ministra oświaty, Aleksandra Skrzyńskiego jako ministra spraw zagranicznych oraz Wiesława Kopczyńskiego jako ministra rolnictwa.

W atmosferze rosnących napięć politycznych Grabski 15 sierpnia 1924 r. odwiedził w Wiśle nieżyczliwego mu marszałka Sejmu M. Rataja, który w swym Pamiętniku zanotował: ''Grabscy u nas Wiśle. Wyczerpująca rozmowa o sytuacji. Dałem Grabskiemu absolutorium na przekroczenie budżetu w celu pobudzenia strażnic kresowych, wychodząc z założenia, że zwołanie w tej sprawie Sejmu wywoła fatalne wrażenie, zaalarmuje Kraj i zagranicę. Radziłem nawiązać kontakt z Sejmem, przedstawić przywódcom ciężkie położenie, może nawet dodać barw czarnych, by zelektryzować i na tle tego nastroju przeprowadzić konieczne rzeczy: rewizje ustawodawstwa socjalnego na pewien czas, na czas sanacji gospodarczej, bo rewidowanie np. dnia roboczego via facti, jak to zrobiono na Górnym Śląsku, w Łodzi, nie daje korzyści, a wywołuje zatargi [były to ostatnie dni dwutygodniowego strajku w przemyśle ciężkim na Górnym Śląsku, między innymi przeciw wydłużeniu dnia roboczego - M.M.D.]. Radziłem zabrać się do propagandy antykomunistycznej za pośrednictwem stronnictw robotniczych, państwowych''. (...)

Wiele energii Grabski poświęcił sprawie bilansu handlowego. Wprowadził m.in. przy pomocy ministra Kiedronia nową taryfę celną w sierpniu 1924 r. Podniósł znacznie cła na towary kolonialne i na wiele artykułów przemysłowych. Starał się o to, by nowe międzynarodowe umowy handlowe zawierane przez Polskę chroniły przede wszystkim krajowy rynek pracy. Dla ratowania bilansu płatniczego forsował wysoką opłatę paszportową w wysokości 500 zł. Starał się także przeciwdziałać wypływowi kapitału, podnosząc atrakcyjność krajowych uzdrowisk i ułatwiając dokonanie w nich nowych inwestycji. Szczególnie szybko rozwijały się w tym czasie: Krynica, Zakopane, Truskawiec, Rabka i Druskienniki. W polityce rolnej Grabski oferował producentom pomoc rządu w upowszechnianiu stosowania nawozów sztucznych i zagwarantowaniu opłacalności eksportu cukru.

Szczególnie trudnym problemem była waloryzacja zobowiązań. Dla realizacji tego zadania Grabski powołał komisję pod kierownictwem prof. Fryderyka Zolla, której decyzje spowodowały wielkie kontrowersje za względu na konflikt między interesami wierzycieli i dłużników. Warto tu dodać, że w Niemczech i Czechosłowacji waloryzacja była na poziomie 15%, we Francji na poziomie 20%, tyle samo we Włoszech. W Polsce, kraju znacznie biedniejszym, wynosiła 25%.

Grabski w połowie 1924 r. zażądał od Sejmu pełnomocnictw w zakresie redukcji urzędów i ograniczenia wysokich wynagrodzeń, a także kasowania niektórych świąt, nieuznawanych w większości katolickich krajów europejskich. Sejm stawiał opór przeciwko tym oszczędnościom, uchwalając jednocześnie nowe wydatki budżetowe. Większość posłów wystąpiła także przeciwko wydłużeniu czasu pracy na okres przejściowy w hutnictwie do 10 godzin dziennie. Taką normę przyjęto w hutach niemieckich.

Mimo potrzeby wyrzeczeń kluby poselskie PSL ''Piast'' i ''Wyzwolenie'' wysunęły w maju 1924 r. żądanie znalezienia środków budżetowych na przyspieszenie reformy rolnej. W imieniu klubu ZLN poseł Stanisław Głąbiński żądał od Grabskiego, by wystąpił z własnym projektem reformy rolnej. Wszystko to działo się w miesiącach letnich, kiedy uprawy niszczyła tragiczna susza oraz załamał się bilans handlowy państwa, a na Kresach Wschodnich grasowały bandy bolszewickie i bojówki radykałów narodowych, głównie ukraińskich.

Wobec prób obalenia swego gabinetu ze strony wspomnianych klubów poselskich Grabski odbył kilka narad z marszałkiem Sejmu Ratajem i na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu Sejmu 22 października 1924 r. przedstawił zmodyfikowany projekt budżetu na 1925 r. W doskonale udokumentowanym, realistycznym przemówieniu przedstawił trudności, których rząd nie przewidywał na początku reformy. Mimo to Głąbiński ponownie zarzucił rządowi uleganie obcym wpływom, doprowadzenie do ujemnego bilansu handlowego i płatniczego oraz spowodowanie wzrostu bezrobocia i recesji przemysłowej. Z innych pozycji atakował rząd Zygmunt Żuławski, przywódca klasowych związków zawodowych.

Grabski po tej dyskusji zażądał od Sejmu wotum zaufania, które uzyskał 30 października stosunkiem głosów 210 do 170. Na wniosek PPS ''Sejm oświadczył, że polityka zagraniczna rządu odpowiada interesom i godności Rzeczypospolitej''. Uzyskawszy poparcie w parlamencie, Grabski rozpoczął kolejny etap wysiłków o ratowanie gospodarki państwa. Bank Rolny z inspiracji premiera w związku z klęską nieurodzaju udzielił kredytu drobnym rolnikom na 22 mln zł. Akcję kredytową znacznie rozszerzył Bank Gospodarstwa Krajowego. Liczba bezrobotnych we wrześniu 1924 r. przekroczyła 185 tys., a w grudniu spadła do 151 tys. Natomiast wskaźnik kosztów utrzymania od czerwca do października 1924 r. podniósł się ze 123,7 do 150,0. W listopadowej debacie sejmowej poświęconej sprawom gospodarczym posłowie ku rozczarowaniu premiera nie mówili o konieczności podwyżek stawek celnych, ograniczenia importu i innych zabiegach służących poprawie bilansu handlowego. Większość mówców sejmowych domagała się natomiast zwiększenia kredytów i emisji pieniądza.

Mimo wspomnianych trudności ogólne rezultaty gospodarcze 1924 r. były pozytywne. ''Polska w 1924 r. - zanotował Grabski - sama dokonała reformy walutowej, powołała do życia Bank Polski, zrównoważyła budżet, stworzyła rezerwy kasowe, opanowała kryzys gospodarczy, uspokoiła Kresy, zaprowadziła ogólną atmosferę równowagi (…). Rok 1924 dał wielkie świadectwo naszej wartości jako państwa i dał nam prawo do tego, by rachować na współpracę z nami innych narodów, opartą na normalnych zasadach''.

Pod koniec 1924 r. rząd Grabskiego starał się o pożyczki zagraniczne dla rozszerzenia kredytów przemysłowych. W grudniu tegoż roku rozpoczął rozmowy w Warszawie w sprawie finalizacji tzw. pożyczki dillonowskiej, przeciwko której szeroką kampanię prowadziło w Stanach Zjednoczonych lobby niemieckie. Pod wpływem wrogich działań Polsce przyznano jedynie 26 mln dolarów. Choć była to suma niewystarczająca, to i tak, zdaniem Grabskiego, spowodowała polepszenie sytuacji w przemyśle i podtrzymała upadający ruch budowlany.

Dla ożywienia gospodarczego w 1925 r. Bank Rolny otrzymał od rządu 21 mln zł na kredyty dla rolników z sum obrotowych. Miały być one zwrócone po żniwach 1925 r. Niestety, większość rolników pobranych kredytów nie potrafiła spłacić. Także z inspiracji Grabskiego Pocztowa Kasa Oszczędności udzielała drobnych kredytów budowlanych. Do 1 kwietnia 1925 r. samorządy otrzymały od rządu kredyty na sumę blisko 12 mln zł. Na wspomniane cele rząd ''musiał uruchomić swoje rezerwy zawarte w uprawnieniu ustawowym do wypuszczania biletów zdawkowych i bilonu. Ale rezerwy te szybko stopniały, a wynikiem ich uruchomienia była zbyt wielka emisja tych biletów''.

Premier w pierwszych miesiącach 1925 r., jak sam stwierdzał, nie miał sił, by zdecydowanie przeciwstawić się żądaniom różnych resortów rozszerzenia kredytów budowlano-inwestycyjnych. Tylko na budynki państwowe od stycznia do 30 czerwca 1925 r. rząd wyasygnował 117,6 mln zł. W okresie rosnącej inflacji bilonowej był to poważny błąd. Nie miał Grabski wówczas również poparcia Sejmu dla zniesienia wskaźnika drożyźnianego i na restrykcje kredytowe, które należało wprowadzić w Banku Polskim i w innych bankach publicznych. Pozbawiony skonsolidowanego politycznego zaplecza, Grabski ulegał naciskom partii chłopskich w sprawie wzrostu kredytów rolnych i Związku Ludowo-Narodowego domagającego się zwiększania wydatków na wojsko.

Bank Polski, mimo zmniejszenia się zapasu walut, powiększył na początku 1925 r. emisję pieniądza o 4 mln zł. Była to polityka nielicząca się z wymogami strategii Grabskiego. W pierwszej połowie 1925 r. znacznie wzrósł deficyt w handlu zagranicznym, co było źródłem kurczenia się zasobów walutowych w Banku Polskim. Latem 1925 r. udało się Grabskiemu przedstawić kompromisowy projekt ustawy o reformie rolnej i wywołać wokół niego poważną dyskusję. Był to jednakże sukces połowiczny, bowiem w debacie budżetowej, która rozpoczęła się w maju 1925 r., rząd Grabskiego prosił Sejm o zatwierdzenie budżetu w wysokości 1982 mln zł. Sejm natomiast zwiększył wydatki budżetowe do 2170 mln zł.

W latach 1924-1925 Grabski zredukował liczbę urzędników państwowych o 45 614. Na PKP, w lasach państwowych i zakładach graficznych podlegających rządowi redukcje objęły dalsze 15 883 osoby. Razem zlikwidowano 61 497 etatów. Poważnie zmniejszono liczbę służbowych pojazdów, ustanowiono także normy zużycia opału i energii elektrycznej w urzędach państwowych.

Rząd Grabskiego po zawarciu umów handlowych z Francją, Danią i Holandią przystąpił na początku 1925 r. do rokowań handlowych z Niemcami i z Czechosłowacją. 15 czerwca 1925 r. Niemcy postanowiły zamknąć eksport polskiego węgla definitywnie, chcąc pokazać światu, że pozostający w granicach Polski Górny Śląsk nie może normalnie egzystować. Grabski, trafnie rozpoznając intencje rządu niemieckiego, zdecydował się na wojnę celną z Niemcami, choć zdawał sobie sprawę z jej olbrzymich kosztów. Liczył jednak na zahamowanie importu z Niemiec do Polski i polepszenie w ten sposób bilansu handlowego. ''Na zakaz wwozu do Niemiec węgla górnośląskiego - wspominał - odpowiedzieliśmy szeregiem zakazów wwozu ze strony Niemiec. Niemcy odpowiedzieli na to swoją listą innych zakazów, my również wnieśliśmy naszą listę. Niemcy jeszcze raz odpowiedzieli dalszą listą, my także. Nasza odpowiedź pozostała ostatnią''.

Wojna celna z Niemcami w sposób istotny wpłynęła na spadek wartości złotego. W końcu lipca 1925 r. kilkanaście tysięcy optantów udało się do Niemiec. Sprzedali oni swoje nieruchomości, zabrali oszczędności i wymieniali polskie złotówki na marki. Bank Polski na ten odpływ walut zareagował nerwowo. Postanowił kontyngentować przydział walut na giełdzie i pokrywać zapotrzebowanie na nie tylko częściowo. Wskutek tej decyzji powstała panika, która spowodowała dalszy znaczny spadek wartości złotego.

Wojna celna z Niemcami, wbrew oczekiwaniom Grabskiego, pogłębiła deficyt w bilansie płatniczym. Liczba bezrobotnych wzrosła z 150,7 tys. w grudniu 1924 r. do 203,6 tys. w grudniu 1925 r. Dynamika szacunkowa owego przyrostu była jeszcze większa - ze 150,7 tys. do 257,7 tys. Po spadku wartości złotego zaczęła się rozluźniać dyscyplina podatkowa. Podatnicy, licząc się z dalszą utratą wartości złotówki, opóźniali spłatę swych należności podatkowych.

Światowy urodzaj 1925 r. spowodował gwałtowny spadek cen zbóż. Polscy rolnicy nie mogli więc wykorzystać urodzaju dla zwiększenia swojej siły płatniczej. W czerwcu i lipcu 1925 r. nastąpiło załamanie się budżetu. Spowodowało to dalszą nadmierną emisję biletów skarbowych. 31 lipca 1925 r. było w obiegu 134,5 mln zł biletów skarbowych, co w stosunku do biletów bankowych stanowiło blisko 30%.

W Polsce zaczęła w tym czasie narastać psychoza antypodatkowa. Grabski był powszechnie krytykowany za nadmierny fiskalizm. Żydzi atakowali go za dotkliwe ciężary podatku obrotowego. Ziemianie występowali przede wszystkim przeciwko wysokim stawkom podatku majątkowego. Warto dodać, że 4/5 włościan zostało zwolnionych od podatku majątkowego. Sejm nie chciał zrewidować ustawy o podatku majątkowym, zmianę sugerował premier, który stawki te dla ziemian obniżał. Ustawę taką szybko przyjęto - na wniosek ministra Lindego, w gabinecie W. Witosa. Grabski był zmuszony zredukować o 25% wspomniany podatek, widząc rosnące kłopoty z jego ściągalnością.

''Spadek złotego - wspominał - stał się klęską. Ale spadek cen zbóż był drugą, zupełnie niezależną od pierwszej, dalszą klęską. Gdy nastają czasy wielkich przełomów i mocowań się różnych sił głębiej sięgających, wtedy klęski nie idą w pojedynkę. Do tych dwóch klęsk dołączyła się pozostająca z nimi w związku nowa klęska kryzysu kredytowego''7. Bank Polski zamiast stosować restrykcje kredytowe od początku 1925 r., zaczął je wprowadzać dopiero latem tego roku. Oszczędzający zaczęli na gwałt wycofywać swoje wkłady z banków ze względu na spadek wartości złotego. Grabskiemu udało się we wrześniu 1925 r. zażegnać run na banki, ale stabilność systemu finansowego została zachwiana.

W październiku 1925 r. referował on w Sejmie projekt nowego budżetu. Spotkał się jednak z gwałtowną krytyką Korfantego i znacznej części Chrześcijańskiej Demokracji. Atakowali go także ludowcy i przedstawiciele partii żydowskich. Premier przedstawił projekty trzech ustaw: o wzmożonej akcji oszczędnościowej i o Państwowej Radzie Oszczędnościowej, o środkach doraźnych naprawy Skarbu Państwa i pożyczkach zagranicznych oraz o sposobach naprawy bilansu handlowego i poparcia produkcji krajowej. Wspomniane projekty przedstawił wcześniej na posiedzeniu tzw. Rady Gospodarczej.

Sejm w październiku nie uchwalił funduszu 100 mln zł dla podtrzymania upadającego przemysłu. Exposé Grabskiego z 6 października zostało przyjęte bardzo chłodno. Dyskusja nad nim została zarządzona przez marszałka Rataja dopiero 20 października 1925 r. Po atakach posłów z ''Piasta'' i ''Wyzwolenia'' Głąbiński z ZLN tym razem realistycznie stwierdził, że Sejm uchwalił za duże wydatki w budżecie i niewykonalne podatki. Trzy wnioski o wotum nieufności dla rządu zgłoszone przez Błażeja Stolarskiego, Władysława Byrkę i Stanisława Thugutta zostały przez większość sejmową odrzucone.

W listopadzie 1925 r. opozycja antyrządowa zaczęła stosować przeciwko Grabskiemu sejmową obstrukcję. Złoty polski w połowie września 1925 r. został z wielkim trudem utrzymany na poziomie 5,98 dolara. Kurs ten przetrwał do 12 listopada. Gdy Bank Polski odmówił utrzymania wspomnianego kursu przez nową interwencję, Grabski postanowił podać się do dymisji. 13 listopada prezydent Wojciechowski dymisję przyjął. Tego dnia za dolara płacono już 6,50 zł... W wywiadzie prasowym usprawiedliwiającym jego dymisję Grabski powiedział m.in.: ''Rząd bez autorytetu nie sprosta zadaniom. Ażeby więc nikt nie potrzebował obawiać się mojego powrotu czy pozostania, ażeby zniknął ten cel, do którego się strzela (bo strzela się mnie, a trafia w Rząd, w interes państwowy), dlatego chcę się usunąć'' (...)

Seminarium w Rzeszowie
21 stycznia 2005 r. w Wyższej Szkole Informatyki i...


Uroczystości w Kutnie
Dnia 17 grudnia 2004 roku, podczas uroczystości z okazji...


Konferencja naukowa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
Konferencję organizuje Instytut Historii oraz Instytut Socjologii K.U.L.


Uroczysta msza święta w katedrze i odsłonięcie tablicy pamiątkowej
11 listopada 2004 r. o godz. 10.00 w Bazylice...


Konferencja na Uniwersytecie Wrocławskim
Dnia 5 listpada 2004 roku odbędzie się na Uniwersytecie...


Stronę
prowadzi i redaguje
WSIiZ w Rzeszowie